Narciarski dramat w Karkonoszach – smutna rocznica

Tę historię zna prawie każdy czeski górołaz, a w szczególności Ci z zamiłowaniem do narciarstwa. 24 marca 2019 minie 106 lat od tragicznych zawodów na 50km w których życie stracili Bohumil Hanč i Václav Vrbata. Miłośnicy Karkonoszy zapewne kojarzą miejsce nazywane Vrbatovo návrší z charakterystycznym pomnikiem – to nawiązanie właśnie do tej historii.

Bohumil Hanč, fot. Wikimedia

Bohumil Hanč byl uznanym sportowcem, członkiem klubu narciarskiego w Jilemnicy. Już w 1907 zdobył tytuł mistrza Ziem Królestwa Czeskiego w zawodach na 50km. W 1913 obiecał żonie, że wyścigiem na królewskim dystansie zakończy swoją przygodę ze współzawodnictwem w górach. Słowa niejako dotrzymał. Były to jego ostatnie zawody…

Drugi z bohaterów historii – Václav Vrbata równiež byl narciarzem, jednak bez takich zapędów jak Hanč. Poznali się w Towarzystwie Gimnastycznym Sokół, a mocno się zaprzyjaźnili w trakcie służby wojskowej, którą odbywali w Sarajewie. Nie brał udziału w zawodach, ale przyszedł na trasę kibicować swojemu koledze.

Poranek w dniu zawodów był idealny – ciepło i pogodnie. Zachęcony tym Bohumil Hanč dosłownie wybiegł z domu i udał się (na nartach oczywiście) na Labską boudę, gdzie o 7:10 zaczął się wyścig. Pamiętajmy, że jest rok 1913. Nie ma ultralekkich kombinezonów, docieplanych butów ani kurtek z windstopperem. Wszyscy zawodnicy startowali w koszulach, nie założyli nawet rękawiczek. Zgodnie z przewidywaniami, Czech stopniowo objął prowadzenie i powiększał przewagę. W międzyczasie radykalnie zmieniła się pogoda, wzmógł się wiatr i pojawiła się zamieć. W tych warunkach wszyscy rywale wycofali się z wyścigu, jednak Hanč o tym nie wiedzial. Nie słyszał również sędziów zawodów którzy próbowali ściągnąć go z trasy. Pogoda była coraz gorsza a Bohumil tracił siły i zaczął marznąć. W pewnym momencie spotkał go Vrbata, który ofiarnie podarował mu swój płaszcz i kazał kierować się prosto do schroniska. Sam zdecydował się zjechać do Miseček, ale po paru chwilach zmienił zdanie i wrócił na grzbiet znaleźć przyjaciela i dopilnować aby dotarł bezpiecznie do celu. Próbował odnaleźć go w zamieci na płaskowyżu, ale sam stracił siły  i w pewnym momencie po prostu padł na ziemię. Jego zamarznięte ciało znaleziono w pobliżu miejsca, gdzie dziś stoi pomnik tych wydarzeń.

Pomnik na vbatově návrší fot. wikimedia

W międzyczasie ze schroniska Labská bouda wyruszyła ekspedycja ratunkowa, która miała znaleźć ostatniego zawodnika na trasie. Bohumila Hanča odnalazł jego inny przyjaciel i utytułowany narciarz – Emerich Rath, praski Niemiec. Próbował zanieść jeszcze żywego zawodnika do schroniska, jednak po ok. pół kilometra opadł z sił i zostawił go w okolicach wodospadu Pančavy i ruszył po pomoc. Sam ledwo dotarł do Labskiej boudy. Dla Hanča nie było już ratunku, jego martwe ciało przeniesiono do schroniska, a na miejscu gdzie jego serce odmówiło posłuszeństwa postawiono mały pomnik.

Pomnik Hanča, fot. wikimedia

24 marca w Czechach jest obchodzony jako dzień Horskiej Služby, która co prawda założona została znacznie później, bo dopiero w 1935, jednak wydarzenia z 1913 pięknie oddają ducha ludzi gór oraz ofiarność w niesieniu pomocy. Każdego roku pod pomnikiem odbywa się mała uroczystość oraz zapalenie zniczy.

Historia ta doczekała się również adaptacji filmowej w postaci obrazu Synové Hor (Synowie gór), który można obejrzeć na youtube. Obraz jest jednak nieco podkolorowany przez komunistyczną propagandę i ukazuje głównie rywalizację czesko-niemiecką.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s