Szerpowie w Karkonoszach

Tragarz, 1909r. Fotograf nieznany

Ilu szerpów potrzeba w Karkonoszach? Dzisiaj już praktycznie żadnego, ale były czasy kiedy to u nas, podobnie jak w górach najwyższych, miejscowa ludność zajmowała się noszeniem rzeczy za pieniądze. Oczywiście nie da się porównywać wieloosobowych himalajskich karawan wyprawowych z kilkuosobowymi grupkami tragarzy karkonoskich. Ale łączył ich ten sam powód – w trudnym górskim terenie, człowiek jest jedynym środkiem transportu. Zresztą wnosiło się nie tylko przedmioty, ale i ludzi, w końcu pierwsza organizacja przewodnicka to „Karkonoski korpus przewodników i tragarzy lektyk”. 🙂

Choć dzisiaj Karkonosze są poprzecinane siecią dróg szutrowych a nierzadko asfaltowych (zwłaszcza po czeskiej stronie), to jeszcze przed stu laty górskie schroniska musiały polegać na usługach tragarzy. Ale jeszcze przed epoką turystyki, górale musieli nierzadko dostarczać do swoich położonych wysoko gospodarstw różnego rodzaju towary których nie mogli sami wyprodukować, a sami do dolin znosili swoje produkty (przede wszystkim mleko i sery). Zrozumiałe zatem, że kiedy była potrzeba jakoś zaopatrzyć górskie bufety, to o pomoc proszono właśnie prostych chłopów. W pewnym momencie, niektóre z rodzin, najczęściej te najbiedniejsze, bez własnego pola czy stada, zaczęły przeradzać się w całe dynastie tragarzy. Po czeskiej stronie znane były rody Sagasserów i Hoferów. We wspomnieniach pana Helmuta Hofera można przeczytać, że najczęściej chodził z Wielkiej Upy na Śnieżkę, co zajmowało mu ok. 5 godzin (czyli tempo całkiem niezłe biorąc pod uwagę nierzadko ok. 30kilogramowe ładunki!). Podstawowym wyposażeniem były drewniane stelaże, na których układano ładunek tak, aby środek ciężkości był jak najwyżej, nierzadko ponad głową tragarza.

Zaopatrzenie było potrzebne o każdej porze roku, więc czasami pomagano sobie saniami rogatymi, ale zaczęto też używać np. pierwszych rakiet śnieżnych (wykonanych z drewna i sznurów).

Najczęściej wnosiło się wiadra z wodą, beczki piwa i artykuły spożywcze, ale nierzadko też materiały budowlane. W 1944 roku Robert Hofer wniósł na szczyt Śnieżki stalową rurę o wadze 160kg(!) co było aż do 18.08.2018 roku niepobitym rekordem. Zresztą w latach 2013-14 zawód tragarza na chwilę powrócił, kiedy okazało się że najmniej inwazyjnym środkiem transportu na budowie nowej kolejki na Śnieżkę jest właśnie człowiek.

Po drugiej wojnie światowej, wraz z rozwojem infrastruktury, a przede wszystkim z upowszechnieniem się samochodów, profesja tragarza stopniowo zanikała. Ostatni tragarz karkonoski z rodziny Hoferów zakończył pracę w 1961 roku. Ale gdzie indziej, np. w słowackich Tatrach można „nosičyspotkać i dzisiaj.

Jednak żeby nie zapomnieć o jednym z tradycyjnych zawodów górskich, można w Wielkiej Upie wypożyczyć sobie stelaż i sprawdzić się w roli tragarza na odnowionej „cestě nosičů“ – szlaku tragarzy. Istnieje również strona www.cestahorskychnosicu.cz poświęcona tej profesji (polecam przejrzeć galerię zdjęć!). Co roku organizuje się też Sherpa Cup – zawody tragarzy. W ostatniej edycji, Słowak Vladimír Hižnay wniósł od Domu Śląskiego na szczyt ładunek o masie 165,5kg! Droga zajęła mu dwie i pół godziny.

Niektórzy wnoszą pod górę setki kilogramów, a dla innych zniesienie pustej butelki jest już ponad siły…

Rekordowy „wnios” – 165,5kg!
foto: Jaroslav Pich/Denik.cz

A więc mówisz, że ciąży ci butelka wody w plecaku? 😀 foto: Jaroslav Pich/denik.cz

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s