Migawki wakacyjne cz. 2 – Triglav

Ciąg dalszy wakacji (nie)przewodnickich. Tym razem trochę wyżej niż Šumava. W końcu udało mi się wybrać w Alpy, a celem było zdobycie najwyższego szczytu Słowenii, widocznego również na słoweńskiej fladze państwowej – Triglava.

Tak wygląda Triglav przy dobrej pogodzie foto: http://irenaurankar.com/slovenia-native/gods.html

Tak wygląda Triglav przy dobrej pogodzie
foto: http://irenaurankar.com/slovenia-native/gods.html

Wybraliśmy się w składzie 1 samochód, 5 osób i pies. Bagażnik zapakowany do cna, ale udało się zmieścić. Wyjazd przeprowadzony na wariata, bo jeszcze 24 godziny przed wyjazdem myśleliśmy, że pojedziemy tylko we trójkę, ale w ostatniej chwili dołączyły do nas koleżanki z Warszawy 😉

Całodniową jazdę skończyliśmy ok. 21 na campingu obok Mojstrany (camping Dovje Mojstrana), miejsca było sporo, warto mieć kartę euro26, są na nią zniżki. Przez większą część Austrii lał deszcz, kiedy zajechaliśmy na miejsce również jeszcze lekko padało. Kiedy rano się obudziliśmy, byliśmy zaskoczeni – niebieskie niebo, pojedyncze chmurki – słowem: lampa. I widok sprzed namiotu na dolinę Vrata. Pani w recepcji sprzedała nam  jednak informację, że po południu pogoda się zepsuje, mogą być burze i deszcz

Dolina Vrata, północne ściany Triglava

Dolina Vrata, północne ściany Triglava

Wejście rozłożyliśmy sobie na dwa dni, zresztą na szczyt miała ruszyć tylko trójka z nas, dwie dziewczyny z psem urządziły sobie wejście na przełęcz Luknja a następnie noc spędziły w schronisku Aljażev dom. Nie spieszyliśmy się specjalnie, bo z campingu ruszyliśmy po 10, a na dni doliny byliśmy ostatecznie o 12 (pod Aljażev dom można dojechać samochodem, z czego warto skorzystać, oszczędza to żmudnej 10km drogi szutrową drogą, opłata za parkowanie niewielka). Naszym celem było dotrzeć przed burzą do schroniska na 2300m. Mieliśmy zatem ok. 5 godzin i 1300m przewyższenia do pokonania.

Wybraliśmy drogę przez Prag, krótszą, ale bardziej stromą. Na mapach jest oznaczona jako droga ze sztucznymi ułatwieniami. Są to metalowe pręty wystające ze skał, ułatwiające przejścia kominami i niektórych odcinków. Jest nawet odcinek gdzie można wpiąć lonżę do ferraty, ale jest to odcinek krótki i raczej nie warto nawet zakładać uprzęży. Poradzi sobie z tym chyba każdy, kto umie chodzić po drabinie.

Przystanek w podejściu, jest ciepło.

Przystanek w podejściu, jest ciepło.

Dolina

Dolina

Tak wygląda większość drogi przez Prag

Tak wygląda większość drogi przez Prag

Kiedy docieramy mniej więcej na wysoko 1900m pogoda się psuje. Zaczyna mżyć, a w oddali słychać burzę, która co gorsza szła w stronę doliny, a więc na nas. Przyspieszyliśmy nieco kroku, deszcz zrobił się mocniejszy. Na szczęście coraz rzadziej było słychać grzmoty, więc ominęła nas wątpliwa przyjemność spaceru pod błyskawicami. Do schroniska Valentina Stanića dotarliśmy chwilę po 17, a więc zgodnie z planem. Padać przestało dokładnie wtedy, kiedy weszliśmy do jadalni. Chwilę później wyszło słońce, była więc okazja, żeby porobić kilka ładnych zdjęć 🙂

Schronisko Stanića

Schronisko Stanića

Chwilę po naszym przyjściu na nocleg rozpogodziło się

Chwilę po naszym przyjściu na nocleg rozpogodziło się. Pod tęczą Rjavina

Po lewej stronie zejście do dolny Vrata

Po lewej stronie zejście do dolny Vrata

Zdjęcie dobre na plakat wyborczy.

Zdjęcie dobre na plakat wyborczy.

Nocleg w sali zbiorowej to koszt 18Euro, warto mieć kartę członkowską Alpenverein, która daje 50% zniżki w alpejskich schroniskach.

Oznakowanie to przede wszystkim malowanie na skale

Oznakowanie to przede wszystkim malowanie na skale

Rano wyszliśmy ok. 6. Pogoda niesprzyjająca – pada. Na szczęście nie aż tak mocno. Godzinę szliśmy na Kredaricę, gdzie znajduje się Triglavski Dom – główny punkt wypadowy na szczyt. W „Staniću” gdzie spaliśmy, oprócz nas była jedynia para Belgów z Flandrii. W Triglavskim domie zdecydowanie więcej ludzi. Zrobiliśmy sobie tam chwilowy popas i chwilę na herbatę. W międzyczasie przestało padać, ale mgła została.

W drodze na szczyt przydatne są rękawiczki, niekoniecznie żadne specjalne. W moim przypadku sprawdziły się rekawiczki ogrodowe.

W drodze na szczyt przydatne są rękawiczki, niekoniecznie żadne specjalne. W moim przypadku sprawdziły się rekawiczki ogrodowe.

Gdzieś między Mały Triglavem a głównym wierzchołkiem

Gdzieś między Mały Triglavem a głównym wierzchołkiem

Pod szczytem

Pod szczytem

Droga na szczyt to głównie wejście po skale. Większość szlaku jest dodatkowo ubezpieczona metalowymi prętami, a momentami stalową liną, gdzie można wpiąć lonżę. Momentami wiatr przewiewał trochę mgłę, dzięki czemu mogliśmy zobaczyć, że faktycznie idziemy dość wysoko. Na szczycie stanęliśmy parę minut po 9. Czytane przeze mnie wcześniej relacje z Triglava ostrzegały przed tłumami nie mniejszymi niż na Giewoncie. Zła pogoda najwyraźniej zniechęciła wszystkich. Na szczycie byliśmy sami, nie licząc ptaka który oczekiwał od nas jedzenia. Dopiero po paru minutach za nami wszedł jeden Słoweniec praktycznie bez plecaka. Chwilka odpoczynku, fotki przy schronie i zaczynamy schodzić.

Towarzystwa na szczycie dotrzymał nam lokalny ptaszek

Towarzystwa na szczycie dotrzymał nam lokalny ptaszek

Zasłużona czekolada

Zasłużona czekolada

Na szczycie. Schron Aljażewa.

Na szczycie. Schron Aljażewa.

Schodzimy inną drogą, o podobnym nachyleniu. Wejście było łatwiejsze 🙂 Czasami trzeba schodzić twarzą do doliny po dość stromej skale. Naszym celem jest zejście ponad tysiąc metrów niżej, na przełęcz Luknja. Wraz z zejściem zaczyna ponownie pojawiać się życie w tym marsjańskim krajobrazie.

Od czasu do czasu dało się coś zobaczyć dookoła

Od czasu do czasu dało się coś zobaczyć dookoła

Zwietrzała skała w niektórych momentach straszy szczelinami.

Zwietrzała skała w niektórych momentach straszy szczelinami.

Miejscami były i pola śniegowe

Miejscami były i pola śniegowe

Twarzą w mgłę...

Twarzą w mgłę…

Szlak zejściowy na najbardziej niebezpiecznych odcinkach ponownie jest ubezpieczony stalową liną. Jednak każdy kto nie jest nowicjuszem w górach, a już zwłaszcza Ci, którzy parę razy wspinali się na skałach lub ściance, może sobie odpuścić zakładanie uprzęży i lonży. Chwyty są pewne a prętów dość. Konieczność przepinania się co chwilę byłaby dość kłopotliwa. Nasze uprzęże i lonże cały czas leżały w plecaku. Przyda się jedynie kask (zwłaszcza jeśli idziemy w kilka osób) i rękawiczki, bo stalowa lina niszczy ręce.

Na przełęczy byliśmy ok. godziny 14. Nie padał deszcz, ale ostatni odcinek do doliny Vrata prowadził przez mokry las, w wyniku czego buty zamokły od mokrej trawy 😦

Luknja już blisko

Luknja już blisko

Im niżej, tym więcej przejaśnień

Im niżej, tym więcej przejaśnień

Podsumowując – na Triglav da się wejść i zejść w jeden dzień, pod warunkiem wyjścia bardzo wcześnie i zabrania niedużego bagażu. Wówczas zajmie to ok. 8 godzin na górę i 6 na zejście, więc miłośnicy sportowego chodzenia mają pole do popisu. Na wszelki wypadek jednak warto wziąć ze sobą pieniądze na nocleg w wypadku załamania pogody. Nie ma żadnych opłat za wyjście w góry.

Alpy Julijskie bardzo piękne, z pewnością jeszcze wrócę.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Wycieczki, zagranico i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Migawki wakacyjne cz. 2 – Triglav

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s