Jak w Srebrnej Górze wybuchł wulkan, czyli małe miasteczko na małym ekranie

Wiosna/lato 2002. Zbliżałem się wtedy do końca szkoły podstawowej. Nie pamiętam dokładnie, kiedy i skąd dowiedziałem się, że będą u nas filmowcy. Na początku huczało od plotek, że będą tutaj kręcić film z zagranicznymi aktorami. Inni natomiast twierdzili, że to będzie polski serial, albo film z wielkimi nazwiskami (pamiętajmy, że wtedy czołowe nazwiska polskiego kina popularnego to były Cezary Pazura, Bogusław Linda a najgłośniejszymi produkcjami były ekranizacje lektur szkolnych).

fot. własne

Nie pamiętam też, kiedy dowiedziałem się, że to będzie reklama. Właściwie nie jestem pewien czy wiedziałem o tym po zakończeniu zdjęć czy jeszcze w trakcie. Wiadomo było, że potrzebni będą statyści. W GOKu odbyło się zebranie z kierownictwem całego przedsięwzięcia. Sporo miejscowych zostało tymczasowymi gwiazdami ekranu. Sama gmina też miała coś z tego mieć. Nie wiem, na ile jest to prawdą, a na ile obiegową plotką. Ponoć za możliwość kręcenia w Srebrnej Górze wójt, wówczas jeszcze prawie nikomu nieznany Patryk Wild, zażądał wyposażenia gminnych szkół w pracownie komputerowe. Nieważne czy to za pieniądze z showbiznesu czy z innych źródeł, w zimie 2002/2003 w moim gimnazjum pojawiła się pracownia z prawdziwego zdarzenia. Starą salę informatyczną na pierwszym piętrze Publicznego Gimnazjum w Budzowie pamiętam z pecetów wyposażonych w Windows 95 lub czasami 98. Ale przede wszystkim z tego co pozostawili na nim inni gimnazjaliści. A zdarzały się perełki jak np. gra Wolfenstein 3D jak i pospolite rozrywki gimnazjalistów w postaci zdjęć roznegliżowanych panienek. W nowej sali stanęło kilkanaście nowiutkich komputerów z Windowsem XP oraz dostępem do internetu. Wcześniej jeśli ktoś chciał dostać się do sieci, musiał jechać do Ząbkowic Śląskich i skorzystać z usług kafejki internetowej – dziś prawie zapomnianego przeżytku.

 

fot. własne

fot. własne

Wracając jednak do samego filmu. Niewiele osób dokładnie wiedziało o co dokładnie chodzi, a już na pewno nie dzieciaki. Zaczęto od zbudowania dekoracji. Mówiąc szczerze, niektóre z atrap budynków, udające plomby w zabudowie wyglądały całkiem stylowo (oczywiście poza faktem, że były zbudowane od razu jako ruina). Miasteczko nie przypominało niszczonego wulkanem, ale raczej jak miasto oblężone i ostrzeliwane. Taka plomba stanęła na ulicy letniej, w miejscu, gdzie obecnie stoi hotel Sokółka. Wówczas stała tam nigdy niedokończona budowa z pustaków, która w czasach kiedy dzieciaki nie chodziły po szkole na włoski czy na basen, była najzwyczajniejszym dzikim placem zabaw. Dostawiono też zupełnie nową budowlę: na skwerku, zbudowano „bar” W bezpośredniej bliskości tego miejsca rozgrywała się praktycznie cała akcja. Podobne plomby i dobudówki postawiono też po drugiej stronie ulicy – na Zimowej. Na jezdni ułożono całe masy osmolonego styropianu, który udawał lawę. Ustawiono kilka wraków samochodów, który spływały razem z nią. Nieco wyżej, na placyku przy domu, w którym kiedyś przebywał Fryderyk II Wielki kręcono sceny popłochu. Z wysięgnika sypano korę, która imitowała latające z gorąca elementy zabudowy. Trwało to kilka tygodni. W czasie zdjęć nieprzejezdna była ulica Letnia, od ‚szachownicy’ wzwyż. Mieszkańców na Górne Miasto woził busik firmy „Tygrys”. Samochody osobowe i wspomniane busiki musiały jechać szutrowym objazdem – ulicą ogrodową. Parę lat później – w 2010, kiedy zacznie się remont centrum, ogrodowa będzie jedynym sposobem dojechania do Twierdzy od strony Śląska. Zdjęcia skończyły się mniej więcej razem z rokiem szkolnym. To, co zbudowano, rozbierano już w trakcie wakacji. Kończyły się wówczas mistrzostwa świata w piłce nożnej. Pozostałości ruchome nie pozostały zmarnowane. Lwia część scenografii została spalona w srebrnogórskich piecach kilka miesięcy później. „Gadżety” rozeszły się zgodnie z zasadą ‚kto znajdzie ten zabiera’. W moim pokoju znalazły się np. trzy literki układające się w napis BAR. Nie pamiętam co się z nimi później stało. Kolega zabrał z kolei stary telefon, taki z obrotowym cyferblatem. Co ciekawe efekt tego wszystkiego zobaczyłem dużo później. Chyba dopiero w liceum, a więc dopiero po 3 latach, jesienią 2005 roku.

W Polsce ta reklama Guinessa nie była niestety nigdy emitowana. Zapraszam do obejrzenia tutaj.

zdjęcie znaleziono na http://www.pumex1.pl

zdjęcie znaleziono na http://www.pumex1.pl

http://www.pumex1.pl

Ten wpis został opublikowany w kategorii Miasta, miasteczka, wsie i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

7 odpowiedzi na „Jak w Srebrnej Górze wybuchł wulkan, czyli małe miasteczko na małym ekranie

  1. miśka pisze:

    Panie przewodniku, Sokółka to nie hotel. To pensjonat 😀

  2. jura pisze:

    Pensjonat czy hotel ? mniejsza o to. Ważne, że jest przyzwoity standard i wyborne jedzenie.
    Panie Marcinie!
    Bardzo zainteresował mnie pański tekst. Jego najistotniejszy walor to bardzo osobisty wspomnieniowy aspekt. Warto poszperać w pamięci może znajdzie się jeszcze coś równie pasjonującego. Namawiam a za powyższy gratulacje i dzięki.

  3. ewa pisze:

    super, jesli chce go pan opublikowac na łamach lokalnej prasy powiatu ząbkowickiego, to ma pan już wolne łamy w gazecie. motokwiatuszek@interia.pl

  4. Szymon/pumex1 pisze:

    dziękuję za wykorzystanie moich zdjęć 🙂 pamiętam, że w jesienny weekend (to nie była wiosna/lato – wystarczy zobaczyć, że na drzewach brak jest już liści – z tego co pamiętam to był listopad) wsiadłem do samochodu w Poznaniu i stwierdziłem, że nie ma to jak zwyczajowe zimne piwko przy kominku w Perle albo Stodole. Wmeldowałem się „u Konia”, zupełnie przypadkowo mając na sobie czapeczkę Guinnessa. Zostałem powitany „a to pan z ekipy filmowej”. Moja reakcja to było „yyyyyyy” i wielkie oczy.
    Szybko trafiłem na Zygstajna, który urzędował już z ekipą filmową i sprawa się wyjaśniłem. A na początku myślałem, że to jakaś jedna wielka „ściema”. No bo jak to – Guinness w Srebrnej?? 😉 A dalej, to cóż… działo się 😉
    Szymon/pumex

    • marcinwinkiel pisze:

      Hm, przyznam, że jestem całkowicie pewien tego, że to jednak było na wiosnę, głównie ze względu na mistrzostwa świata w piłce nożnej, które zaczęły się niedługo po zakończeniu zdjęć. Ale aż tak istotne to nie jest.

  5. Dysponuję całą masą zdjęć z budowy i planu, ponieważ byłem w ekipie scenograficznej. Mogę podesłać. Krzysztof Nowacki. 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s